Logo
knajpy.krakow.pl
środa, 8 lutego 2012 

Forum o Krakowie

Find a place
Random photo
Klub Fabryka
Kliknij by wyświetlić informację o knajpie
gallery >>
Recently added
Bar No 7
Chocoffee Galeria Ka...
Jazz Faust Cafe
Bafomet Club
Hedonic Club & Loung...
więcej >>
 Reportaż
OFF Festival – dzień pierwszy (piątek, 18 sierpnia’06)

W kwestii festiwali mam jakie takie doświadczenie. Na kilku w życiu byłam, co nie znaczy, że zaraz zacznę czynić wszechstronne porównania. Off to coś zupełnie innego – niszowa muzyka, niszowa publiczność, wyjątkowo niszowy koszt karnetów. Jako że to pierwsza edycja imprezy, nie spodziewałam się fajerwerków...

A jednak jakby na to nie spojrzeć, przy oczywistych niedociągnięciach, o których nie warto mówić, organizatorzy naprawdę się wykazali. Panowie ochroniarze nie krzyczeli, uśmiechali się i udzielali wszelkich potrzebnych informacji. Koncerty generalnie się nie opóźniały, a szeroka dostępność taniej wody mineralnej napawała prawdziwym optymizmem. Okoliczności przyrody na Słupnej nie wymagają żadnego komentarza, a organizatorzy zadbali nawet o umowę z Siłami Wyższymi w kwestii pogody. Muzycznie OFF Festival przeszedł najśmielsze oczekiwania. Wszystkie polskie najważniejsze zespoły alternatywne (te bardziej i te nieco mniej) plus kilka świetnych zespołów zagranicznych, których ciężko byłoby się w naszym kraju doczekać, gdyby nie ta impreza. Przyznaję się bez bicia, że nie na wszystkie koncerty dotarłam – część zespołów znam na żywo bardzo dobrze, a kilka niespecjalnie mnie interesowało. Z nieskrywaną ciekawością udałam się na Silver Rocket – nie udało mi się być na ich krakowskim koncercie, dlatego koniecznie chciałam nadrobić zaległości i zweryfikować na żywo materiał (skąd inąd całkiem niezły) z ich ostatniej płyty „Unhappy Songs”. Generalnie wszystko brzmiało ładnie, tylko zabrakło zupełnie klimatu, który pozwoliłby zaistnieć tej muzyce. Publika porozkładała się na trawce, słoneczko przyświecało – te piosenki wpisywały się raczej w tło niż wybijały na pierwszy plan. I to bynajmniej nie zarzut... W taki dzień, wśród pięknych okoliczności przyrody muzyka Siler Rocket nadała Off Festivalovi odrobinę baśniową aurę. Zupełnie inny klimat na drugiej scenie wytworzyli panowie z Płonącego Samochodu. Zagrali energetycznie, jak to oni. Tylko, o ile ich muzyka na krakowskim koncercie klubowym zrobiła na mnie wrażenie świeżości i różnorodności, o tyle na Słupnej nie zaprezentowali się szczególnie pozytywnie. Zagrali większość nowych utworów, czego nie uważałabym za błąd, gdyby piosenki te przyciągały uwagę. A ja, słuchając, miałam wrażenie, że w kolejnych utworach naprawdę niewiele się zmienia... Oczywiście są to kawałki dobrze skomponowane, z tak zwanym „kopem” w odpowiednich miejscach i temu podobnymi bajerami, co jednak nie zmienia faktu, że brakuje im powiewu nowości, który towarzyszył utworom na debiutanckiej płycie The Car Is On Fire. Wart wspomnienia jest także koncert Islandzkiego zespołu Bang Gang. Paweł Kostrzewa zapowiadał wokalistę jako przestraszonego chuderlaka, ale jakże się pomylił... Zaczęli faktycznie delikatnie, eterycznie i dużą dozą nieśmiałości. Potem jednak wszystko rozwinęło się w zupełnie niespodziewanym kierunku. Wokalista zaczął uczyć publiczność islandzkich słów, żartując, że kiedy wyjdziemy z tego koncertu, będziemy mogli spokojnie porozumieć się z jego krajanami. Doceniając nasze zaangażowanie, zaśpiewał polką piosnkę ludową „Poszła Karolinka”, co wzbudziło szalony entuzjazm w publiczności. Potem było już z totalnym wykopem. A wydawali się tacy nieśmiali i zamknięci. Proszę, jak to pozory potrafią mylić... Z taką myślą powędrowałam pod dużą scenę, usadowiłam się w strefie dla dziennikarzy i czekałam na spełnienie swojego wielkiego marzenia. Przegapiłam ich jedyną trasę koncertową kilka lat temu i byłam przekonana, że to błąd nie do naprawienia. A w tamtej chwili dzieliły mnie tylko minuty od Ich koncertu i tylko centymetry od sceny... Wiedziałam, że nikt nie będzie krzyczał mi do ucha, nikt mnie nie popchnie. Że będę mogła słuchać i cieszyć się tą muzyką. Wyszli – Artur Rojek, Maciej Cieślak, Jacek Lachowicz, Mietall Waluś i Macio Moretti (jedyna zmiana w stosunku do pierwotnego składu zespołu, Arek Kowalczyk niestety nie mógł zagrać na tym koncercie). Lenny Valentino!!! Mogłabym w tej chwili silić się na wszelakie ochy i achy, jednym tchem wymienić setlistę, ale to nie oddałoby nawet jednej setnej atmosfery, jaka panowała na tym koncercie. Zagrali wszystko z płyty, plus „W-21” i cower „Don’t Answer Me” zespołu Alan Parson’s Project. Piękny koncert – wzruszający, a nawet magiczny. Nie oszukujmy się – to było Wydarzenie przez duże W. I nie przeczę, że potem Banco De Gaia dał świetny koncert i że nie zawiódł też Skalpel. Ale ja chodziłam wtedy oczarowana...
Kliknij żeby powiększyćKliknij żeby powiększyćKliknij żeby powiększyć
 
Kliknij żeby powiększyćKliknij żeby powiększyćKliknij żeby powiększyć
 
Kliknij żeby powiększyćKliknij żeby powiększyćKliknij żeby powiększyć
 
Kliknij żeby powiększyćKliknij żeby powiększyćKliknij żeby powiększyć
 
Kliknij żeby powiększyćKliknij żeby powiększyćKliknij żeby powiększyć
 
Kliknij żeby powiększyćKliknij żeby powiększyćKliknij żeby powiększyć
 
Kliknij żeby powiększyćKliknij żeby powiększyćKliknij żeby powiększyć
 
Kliknij żeby powiększyćKliknij żeby powiększyćKliknij żeby powiększyć
 
Kliknij żeby powiększyćKliknij żeby powiększyćKliknij żeby powiększyć
 
Kliknij żeby powiększyćKliknij żeby powiększyćKliknij żeby powiększyć
 
Kliknij żeby powiększyćKliknij żeby powiększyćKliknij żeby powiększyć
 
Kliknij żeby powiększyćKliknij żeby powiększyćKliknij żeby powiększyć
 
 
Iris     

Wasze opinie Utworz nowy watek

Zespół knajpy.krakow.pl nie odpowiada za treść komentarzy, zastrzegamy sobie jednak prawo do usuwania bądź skracania ich treści jeśli jest niezgodna z regulaminem forum. Dane osób umieszczających komentarze są logowane i w razie naruszenia prawa lub dobrego imienia osób trzecich mogą zostać przekazane odpowiednim instytucjom.
Brak komentarzy