|
|
 |
It's not enough. I want more...
Te słowa chyba najlepiej charakteryzują tę niezwykle żywiołową, promieniującą energią piosenkarkę. Oto obiecany wywiad z tą ciągle jeszcze najbardziej w Polsce zakręconą wokalistką. Dziś dla Wasna naszej stronie Reni Jusis w wywiadzie przeprowadzonym zaraz po jej koncercie w klubie Faust:
knajpy.krakow.pl : Czy uważasz, że Twoja muzyka, to muzyka dla mas?
Reni Jusis : Jest takie powiedzenie: dla wszystkich czyli dla nikogo. Więc byłabym trochę zmieszana, gdyby ktoś zapowiedział mnie: oto piosenkarka, która śpiewa dla wszystkich. Nie gram ani dla 10-ciolatków, ani dla 70-ciolatków. Myślę, że moimi słuchaczami są najczęściej studenci, którzy chodzą do klubów. Do klubów raczej nie wpuszcza się osób poniżej 18-tego roku życia. „Zakręconą” na pewno słuchali też młodsi ludzie, ale to, co robię teraz, jest skierowane do bardzo wąskiej grupy odbiorców.
k.k.pl : Wolisz występować na małych klubowych koncertach czy na dużych plenerowych imprezach typu nasze krakowskie „Wianki”?
R.J. : Te „Wianki” rzeczywiście były niezwykle niefortunne. Nie ukrywam, że granie w klubach jest spełnieniem moich marzeń. Wtedy czuję się bardzo spełniona artystycznie. Ale kiedy dostaję zaproszenie na „Wianki”, to chcę to zrobić, dlatego że jest to jedyna, niepowtarzalna okazja, żebym spotkała kilkutysięczną publiczność. To też są inne emocje. W ogóle śpiewa się wtedy dużymi literami :) , dlatego że dopiero za 3 sekundy jest się słyszanym po drugiej stronie rzeki. I bardzo chciałam to przeżyć. Ale wolę taki intymny kontakt z publicznością – prawie że ramię w ramię.
k.k.pl: : Występowałaś na licznych koncertach za granicą. Dla jakiej publiczności gra Ci się najlepiej?
R.J. : Gramy tam i dla Polonii, i przychodzą ludzie z miasta, dlatego że te miejsca są oplakatowane. Teraz zagraliśmy w Londynie w samym centrum na Lester Square. Myślę, że nie jest możliwe zagrać tam dla tysięcy ludzi (kluby to są miejsca dla nas), bo nie mamy tam żadnej promocji, ale przychodzą i ciekawscy, i ludzie, którzy nas znają, i emigranci. I jest na pewno bardzo wielkie przeżycie. I ostatnio, kiedy właśnie dwa tygodnie temu graliśmy w Londynie, na końcu miałam chyba 3 bisy i wtedy stwierdziłam: „Wracajcie do Polski, bo mi Was tutaj brakuje!”
k.k.pl : Mówisz o sobie, że jesteś pracoholiczką. Ale gdy już wyjeżdżasz na wakacje, to jak je spędzasz?
R.J. : To wygląda tak: najpierw jest po prostu próba czytania książki i opalania się, ale to mi nie wychodzi, bo cały czas sprawdzam mój telefon komórkowy i denerwuję się i po dwóch tygodniach wreszcie łapię oddech i jestem w stanie pójść na spacer. Kiedy kończę trasę koncertową, to nie mogę tak z dnia na dzień wyjechać na wakacje, tylko muszę najpierw przejść taką komorę ciśnień i to trwa 2-3 tygodnie i dopiero wtedy jestem gotowa na wakacje, a okazuje się, że ja to już właściwie muszę wracać. Ale takie permanentne zmęczenie też dodaje adrenaliny, więc nie uskarżam się.
k.k.pl : Powiedziałaś kiedyś, że gdybyś nie śpiewała, zostałabyś światowej sławy kiperem lub kucharzem kuchni japońskiej...
R.J. : Ale teraz mam już nowy pomysł – zostałabym ogrodnikiem, bo powoli hoduję orchideę w domu. Oczywiście mam kupionych parę, które już kwitną. Mam taką, która właśnie zakwitła – z małego badyla stała się pięknym kwiatem. Już ją niestety złamałam, tak więc połowa kwiatów teraz kwitnie. Ale odnajduję w tym niezwykłą przyjemność.
k.k.pl : Czy wzorujesz się na kimś tworząc swoją muzykę. Masz jakichś idoli?
R.J. : Myślę, że w momencie kiedy sama piszesz muzykę, nie możesz się na nikim wzorować, dlatego że nie ma potrzeby, aby był drugi Elvis Presley, druga Tina Turner, druga J.Lo, bo oni i tak będą gorsi. Więc chcę być pierwszą Reni Jusis:)
k.k.pl : Twoja muzyka ewoluowała, ciągle zmieniasz style. Czy Twoja następna płyta będzie podobna do poprzednich, czy będziesz szukać czegoś nowego?
R.J. : Mi trudno jest to określać i ubierać w słowa. Moje wszystkie płyty są i ta następna też będzie taneczna. To się nie zmieni. Ale jak później dziennikarze to ubiorą w słowa, jakie odnajdą w tym style, gdy to przeanalizują... ja się w tym gubię, nie umiałabym tego jakoś nazwać.
k.k.pl : Którą ze swoich płyt lubisz najbardziej?
R.J. : Ostatnią. Jeszcze czuję ten „poród” :) , jakby dopiero wyszła i cały czas emocjonalnie do niej podchodzę.
|
|
 
|
| Zespół knajpy.krakow.pl nie odpowiada za treść komentarzy, zastrzegamy sobie jednak prawo do usuwania bądź skracania ich treści jeśli jest niezgodna z regulaminem forum. Dane osób umieszczających komentarze są logowane i w razie naruszenia prawa lub dobrego imienia osób trzecich mogą zostać przekazane odpowiednim instytucjom. |
|
|
|