Jestem wariatem, czyli koncert zespołu ‘Set up’ w knajpie „U Louisa”
Ciągle się rozwijamy, choć oczywiście tworząc własną muzykę mamy własny styl” – mówi Jagoda Huber, wokalistka zespołu. Grupa powstała zimą 2003 roku i pomimo kilku istotnych zmian, formacja potrafiła utrzymać swój styl.
Początkowo śpiewali piosenki innych (m.in. Stinga, Joe Cockera, Renaty Przemyk), dziś z powodzeniem piszą własne (zajęli drugie miejsce podczas gorlickiej Bitwy Poetyckiej za piosenkę „Wariat”). Stara nazwa Los Dorados została zastąpiona „Set up”. Po kilku rotacjach w zespole dziś grają: Piotr i Tomasz Marcinkiewicz (odpowiednio: perkusja i gitary), Jakub Pytka (gitara, wokal), Artur Jochym (gitara basowa) i oczywiście Jagoda Huber (wokal).
Jeden z fanów grupy, Michał, potocznie zwany Misiem, pierwszy raz usłyszał zespół pół roku temu, na koncercie w klubie Awaria. Co podoba mu się najbardziej? Dobrze dobrane teksty do muzyki, żywiołowość i autentyczność. Przez te pół roku był na ich wszystkich koncertach.
Zespół ma kilka ustalonych zestawów utworów, które gra na poszczególnych koncertach. Wszystko zależy od nagłośnienia w knajpie. „Bo tu, na przykład, jest super. Najgorzej jest Pod Jaszczurami – maja tam fatalną akustykę” – twierdzi Michał.
Sobotni koncert był bardzo, bardzo żywiołowy. Zespół został przyjęty niesamowicie ciepło, a niezwykła mieszanka kilku stylów, takich jak jazz-rock, poezja śpiewana i muzyka latynoska wzbudzała spore emocje – publiczność klaskała, tańczyła, śmiała się. I prowadziła dyskusje z zespołem. A to o znajomości obcych języków, takich jak hiszpański czy tajski, a to o fankach Kuby. Koniec każdej piosenki wieńczyły gorące i jak najbardziej autentyczne brawa. Jagoda mówi, że nawiązanie tak dobrego kontaktu z publicznością nie zawsze jest łatwe. Oczywiście pomaga w tym doświadczenie, choć nie zawsze to wystarcza. Najwięcej zależy od dnia i momentu. I, rzecz jasna, od publiczności. Nie na każdym koncercie jest bowiem okazja, żeby opowiedzieć jakąś interesującą historyjkę z życia zespołu (której nie znajdzie się na oficjalnej stronie zespołu - www.set-up.pl ). Na przykład o tym, jak kiedyś mikrofon stał się częścią uzębienia Kuby. A konkretnie, jak pozbawił go połowy jedynki. I jak w ten sposób zdobył on ksywę Biały Kieł.
Zespół zaczął już promocję na większą skalę niż koncerty w krakowskich knajpach. Część ich piosenek została już nagrana w studio, reszta czeka na swoją kolej. Po nagraniu wszystkiego, utwory będą dostępne w Internecie.
Jaka jest według Oli, koleżanki Misia, najlepsza rada dla kogoś, kto nie zetknął się wcześniej z twórczością zespołu? „Niech po prostu przyjdzie na koncert i zobaczy. To na pewno wystarczy.”
|
|